Image

"Ekonomik" żegna Pana Profesora Franciszka Garszczyńskiego

Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość, że w niedzielę, 11 kwietnia, w wieku 81 lat, zmarł Franciszek Garszczyński, pracownik naukowy Akademii Pomorskiej w Słupsku, fantastyczny nauczyciel fizyki i mentor naszych "Zdolnych z Pomorza". Mistrz wielu pokoleń młodzieży. Pasjonat muzyki, w szczególności jazzu i trąbki.  

Franciszek Garszczyński urodził się 10 września 1940 r. Już jako nastolatek interesował się jazzem. Od roku 1957 był członkiem Bydgoskiego Jazz Klubu. W młodości grał w amatorskim zespole dixielandowym na perkusji oraz na trąbce. Mimo wielkiej miłości do muzyki, wybrał fizykę - fizykę teoretyczną i pracę dydaktyczną z młodzieżą. 

Studiował na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Później był wieloletnim pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku, a następnie Akademii Pomorskiej w Słupsku. Był też jednym z dwóch twórców sekcji pływackiej przy klubie uczelnianym AZS-WSP. Były to początki Towarzystwa Pływackiego „Skalar” Słupsk. Był pomysłodawcą i założycielem Słupskiej Szkoły Młodych Fizyków. Został uhonorowany tytułem Kawalera Orderu Uśmiechu.

Był mistrzem wielu pokoleń młodzieży. Do końca pracował z młodzieżą, prowadząc zajęcia w Słupskiej Szkole Młodych Fizyków, gdzie skupiał przyszłych geniuszy fizyki. Jego uczniowie zbierali laury na ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach fizycznych.
 
Wiadomość o odejściu Pana Profesora zasmuciła wielu uczniów. Są wśród nich uczestnicy projektu "Zdolni z Pomorza" realizowanego w siedzibie naszego "Ekonomika". Tak wspominają oni swojego Mistrza:
 
"Profesor Franciszek Garszczyński - odwieczny pasjonat fizyki i muzyki, wspaniały nauczyciel i świetny przyjaciel. Zawsze otwarty na rozmowę i dyskusję, nie szczędził czasu dla uczniów. Nigdy nie odmawiał pomocy. Pomimo chorych nóg i podeszłego wieku, nie zrezygnował z pracy z młodzieżą, prowadził zajęcia SSM-u, ZzP, jeździł na obozy naukowe i nadzorował projekty edukacyjne. Żył nauką, robił to z wielkim zapałem i kiedy inni myśleli o odejściu na emeryturę i "spokojnej starosci", on opracowywał nowe zadania i programy edukacyjne. To człowiek, który wykształcił setki świetnych fizyków, przyszłych nauczycieli i naukowców, nigdy się tym nie szczycił, zawsze skromnie podchodził do swoich osiągnięć.
Tak trudno pogodzić się z tym, że już Go nie ma...".
 
"Pan Profesor Garszczyński był dla mnie uosobieniem i ożywioną definicją całej światowej fizyki; elementem podziwu, a zarazem inspiracji motywującej do pokonywania granic umysłu. Jego kunsztu może chociażby dowieść fakt, iż nawet gdy byliśmy pewni swoich odpowiedzi, to potrafił nam często wskazać niesamowite i zaskakujące dwa zupełnie inne rozwiązania. Na zajęciach miałem wrażenie, iż odkrywamy fizykę na nowo. Z pewnością pozostawił dużą cząstkę siebie w każdym z nas, która zaowocuje w przyszłych dziejach odkryć światowej nauki".
 
"Pan Franciszek, oprócz tego, że uczył nas fizyki, uczył nas myśleć. Bez niego nie wiedzielibyśmy, jak polować na białe słonie idące do wodopoju, gdyby nieustannie wiał na nas halny. Nie wiedzielibyśmy, jak oszacować zużycie energetyczne krasnoludka, ani jak policzyć, ile hitów ma dany otwór. Bez jego zapału i niepowtarzalnej osobowości  nie bylibyśmy tak ciekawi otaczającego nas świata. Jesteśmy mu bardzo wdzięczni za pokazanie nam nowego sposobu patrzenia na otoczenie i życie. Jest nam bardzo przykro że Pana Profesora już z nami nie ma, ale z dumą będziemy trwać w tym, co nam zaszczepił. I na zawsze pozostanie naszym mentorem!".
 
W imieniu społeczności "Ekonomika" Panu Profesorowi w ostatniej drodze towarzyszyć będzie Pani Dyrektor Renata Draszanowska.
 
Żegnamy, Panie Profesorze!