„Z belferskiej półki”

Pan profesor Klaudiusz Bobowski jest z nami od niedawna i z ogromnym zaangażowaniem uczy naszą młodzież języka angielskiego. Czuć, że ma wrażliwość językową i uwielbia wieloznaczność słów… Czas sprawdzić, jakie książki zalegają na jego domowych półkach i co czyta, gdy nikt nie patrzy!:) Czy znajdzie się coś w języku polskim? Czy będą to wyciskające łzy romanse? Hmmm, oddajmy głos Panu Klaudiuszowi!
 

Agata Marzec: Kto i kiedy sprawił, że zaczął się Pan interesować literaturą i sięgać po książki?

Klaudiusz Bobowski: W moim domu zawsze znajdowały się książki. Z wczesnego dzieciństwa dobrze pamiętam ślicznie zdobione okładki dzieł Słowackiego czy Norwida czytane przez rodziców. Czas na pierwsze ‘poważne’ książki przyszedł chyba w klasie 3 szkoły podstawowej, gdy z jakiejś okazji, chyba na Mikołaja, otrzymaliśmy w szkole (SP 2) „Przygody Tomka na Czarnym Lądzie” A. Szklarskiego. Spodobała mi się ona tak bardzo, iż rodzice musieli zaopatrzyć mnie w całą serię. Także to był, jak mniemam, początek. Później nastąpiła seria mniej lub bardziej interesujących „czytadeł” w szkole podstawowej, z których dobrze pamiętam serię z tygrysem – książeczki o tematyce wojennej. Jeżeli chodzi o lektury szkolne pierwszego etapu edukacji… to z pewnością jest to „Różaniec z granatów” K. Pruszyńskiego, z którego twórczością ponownie zetknąłem się dekady później, pisząc rozprawę doktorską. Niemały wpływ na moje zainteresowanie książkami miała moja mama, która przez kilka ładnych lat pracowała w bibliotece klubu garnizonowego w Redzikowie. Spędzałem tam sporo czasu, ponieważ zawsze znalazło się coś ciekawego do przeczytania. Ot, choćby komiksy haha. A gdy nie chciało mi się czytać, to przepisywałem na maszynie do pisania artykuły z czasopism. To była taka fajna, elektryczna maszyna ;) Dzięki temu, gdy byłem w szkole średniej, łatwiej mi było pisać do Głosu Pomorza. Miałem tam swoją cotygodniową rubrykę „W kręgu rocka”, na łamach której recenzowałem płyty oraz koncerty, na które jeździłem.
Jeżeli chodzi o lektury szkolne, sprawa wyglądała mniej kolorowo. Czasami czytałem z przyjemnością, innymi razami był to zwykły obowiązek, z którego nie zawsze się wywiązywałem. „Pan Tadeusz” do dzisiaj pozostaje w sekcji ‘poczytam, jak będę miał więcej czasu’.

Agata Marzec: Jakie były pierwsze tytuły, przy których śmiał się Pan i płakał?

Klaudiusz Bobowski: Płakałem, próbując przebrnąć przez opisy przyrody w „Nad Niemnem”. Znalazłem jednak proste rozwiązanie tego problemu. Przechodziłem do miejsca, w którym zaczynały się dialogi, omijając treść mi nie odpowiadającą. Niestety, nie sięgam pamięcią do pierwszego śmiechu podczas czytania, lecz z pewnością przyjemność sprawiła mi lektura „Zemsty” Fredry.


Agata Marzec: Czy miłość do książek szła u Pana w parze z czytaniem lektur szkolnych?

Klaudiusz Bobowski: ‘Miłość’ jest według mnie zbyt górnolotnym określeniem zamiłowania do tekstu drukowanego. Lubię stare książki. Mają one w sobie coś z historii, czasami pokryte kurzem opowiadają więcej, niż tylko treść napisaną. Stanowią świadectwo kultury, pokazują też, jak zmienia się język, którym posługujemy się na co dzień. Zawsze lubiłem czytać, lecz nie szło to w parze z narzuconymi przez nauczycieli dziełami literackimi. Czasami nie miałem nawet pojęcia, o co chodzi na lekcji. Oczywiście byłem za to odpowiednio ‘wynagradzany’ przez pedagogów, a następnie przez rodziców, którzy suszyli mi głowę hasłami typu „weź wreszcie to przeczytaj”. Podsumowując, czasami wykonywałem minimum, innymi razami mi się nie udawało. Starałem się nadrabiać tematami, w których czułem się mocny.

Agata Marzec: Które książki najbardziej wpłynęły na Pana myślenie o świecie i ludziach?

Klaudiusz Bobowski: Well… Było ich kilka, lecz niekoniecznie wpłynęły, może raczej pomogły kształtować. „Bogowie groby i uczeni” Cerama, mitologie: grecka, rzymska, rdzennych amerykanów. Szeroko pojęta beletrystyka...


Agata Marzec: Jak Pan myśli, dlaczego uczniowie coraz mniej chętnie sięgają dziś po książki. Przecież na rynku wydawniczym nie brakuje dobrych tytułów…

Klaudiusz Bobowski: Rozwój internetu oraz technik audio-wizualnych spowodował zanik chęci do obcowania z książkami. Ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że młodzież nie lubi czytać. Nie zawsze wie, po co sięgnąć i wybiera inne formy rozrywki.


Agata Marzec: No dobrze, to teraz pytanie konkretne i wymagające pojedynczej odpowiedzi: Jaka jest Pana książka życia i dlaczego nie da się o niej zapomnieć?

Klaudiusz Bobowski: Wojciech Lipoński, „Dzieje kultury brytyjskiej”. Książka napisana dla ‘zwykłych ludzi’, po polsku, która w przystępny sposób opowiada o Wyspach Brytyjskich od czasów najdawniejszych do początku XXI wieku. Polecam każdemu!


Agata Marzec: Po jaką tematykę sięga Pan najczęściej?

Klaudiusz Bobowski: Obecnie jest to podyktowane moimi zainteresowaniami związanymi z prowadzonymi badaniami. Są to książki dotyczące stosunków polsko-brytyjskich w pierwszej fazie Zimnej Wojny, propagandy kulturowej. Niestety, nie ma tego zbyt wiele i odnoszę się do materiałów źródłowych z archiwów w Londynie.


Agata Marzec: Jakie jest najmądrzejsze zdanie/przesłanie życiowe znalezione w książkach przez Pana przeczytanych?

Klaudiusz Bobowski: Żyj tak, byś się nie musiał tego wstydzić.

Agata Marzec: Jaką książkę i dlaczego podarowałby Pan najbliższej osobie w prezencie?

Klaudiusz Bobowski: Julka jeszcze nie umie czytać po angielsku, lecz kiedyś dostanie książę napisaną przez tatę. Reszta osób mi bliskich już została obdarowana ;)

Agata Marzec: Jest Pan szczęściarzem, bo może czytać Szekspira w oryginale. Rzeczywiście był on tak uzdolnionym pisarzem?

Klaudiusz Bobowski: W oryginale ciężko go czytać, ponieważ język angielski zmienił się znacznie od czasów elżbietańskich. Sam Szekspir był niezwykle płodnym twórcą, sonetów i sztuk. Jego geniusz polegał także na tworzeniu nowych słów, bez których obecnie nie moglibyśmy wyobrazić sobie języka angielskiego (i nie tylko): nie wszystko złoto, co się świeci; przełamać lody; królestwo za konia; to dla mnie greka; fair play - to tylko niektóre z około 1700 wyrażeń, które po sobie zostawił… lub zostawili, ponieważ co jakiś czas pojawiają się spekulacje na temat prawdziwej tożsamości Szekspira.


Rozmawiała: Agata MARZEC