staszic.png

„Z belferskiej półki” - odcinek 3

Z polonistką strach rozmawiać o książkach – znacie to? Na pewno przeczytała wszystkie książki świata, pamięta nazwisko każdego autora i potrafi przyporządkować je do adekwatnej epoki. Istnieje ryzyko, że z pamięci zarzuci jakiś długi cytat. Ale kto znajdzie w sobie odwagę, jeśli nie druga polonistka? Agata Marzec postanowiła zajrzeć na półkę Pani Marii Rój-Krupińskiej. Była przekonana, że na pewno nie znajdzie tam kurzu... Przeczytajcie, co tam odkryła!

Agata Marzec: Kto i kiedy sprawił, że zaczęła Pani tak żywo interesować się literaturą i sięgać po książki?
Maria Rój-Krupińska: Miałam cudowną babcię. Nie znosiłam, gdy zaplatała mi za ciasno warkocze, ale uwielbiałam, gdy czytała mi książki. Wybierała te, o których właśnie uczę. I tak pięcioletnia Marysia poznała „ Pana Tadeusza”, „Krzyżaków”, „Lalkę”. Nie rozumiałam wtedy zbyt wiele, ale lubiłam głos babci, zapach jej kawy i tajemniczo brzmiące słowa. Taki był początek… Książki wywołują u mnie zawsze to samo uczucie zapamiętane z dzieciństwa: szczęście.

Agata Marzec: Jakie były pierwsze tytuły, przy których śmiała się Pani i płakała?
Maria Rój-Krupińska: W dzieciństwie śmiałam się dzięki wierszom Brzechwy i Tuwima. W średniej szkole odkryłam Dickensa. Płakałam ze śmiechu, gdy czytałam „Klub Pickiwicka”, a wzruszenia przeżywałam przy „Martinie Edenie” Jacka Londona.

Agata Marzec: Czy miłość do książek szła u Pani w parze z czytaniem lektur szkolnych?
Maria Rój-Krupińska: Nie pocieszę moich uczniów. Prawda jest taka, że czytałam wszystkie lektury i naprawdę mi się podobały. Mój świat wypełniały książki, więc nie widziałam powodów, żeby nie czytać lektur. Oczywiście były takie, które nie stawały się moimi ulubionymi, ale i z tymi sobie radziłam.

Agata Marzec: Które książki najbardziej wpłynęły na Pani myślenie o świecie i ludziach?
Maria Rój-Krupińska: Mnie wychowała poezja. Nauczyła mnie zatrzymywać się i rozmyślać, przypatrywać ze zdziwieniem światu i ludziom, szukać Boga, kochać drzewa, szanować słowa. Dzięki wierszom Leśmiana nic nie było i nie jest dla mnie oczywiste i zwyczajne.

Agata Marzec: Jak Pani myśli, dlaczego uczniowie coraz mniej chętnie sięgają dziś po książki. Przecież na rynku wydawniczym nie brakuje dobrych tytułów…
Maria Rój-Krupińska: Czytanie wymaga zatrzymania się, porzucenia tego kolorowego świata w telefonie, komputerze. Czytanie to wsłuchiwanie się też w siebie, to cisza i trwanie. Niestety, to coraz trudniejsze. Uczniowie uciekają od tego trudu, wybierają to, co łatwe. Na szczęście nie wszyscy.

Agata Marzec: No dobrze, to teraz pytanie konkretne i wymagające pojedynczej odpowiedzi: Jaka jest Pani książka życia i dlaczego nie da się o niej zapomnieć?
Maria Rój-Krupińska: Jestem wierna swoim dawnym zachwytom. Największe wrażenie zrobiła na mnie „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego. Pamiętam, że nie mogłam spać przez tę książkę. Dręczyła mnie i przejmowała. Dzięki niej nauczyłam się myśleć o emocjach i stanach psychicznych człowieka. Zmusiła mnie do refleksji na temat samotności, cierpienia, błędów, słabości. Nagle zrozumiałam, że tyle dróg prowadzi do zrozumienia drugiej osoby. Przeczytałam ją 11 razy.

Agata Marzec: Po jaką tematykę sięga Pani najczęściej?
Maria Rój-Krupińska: Teraz wszyscy czytają kryminały, więc i ja je chętnie czytam. Bardzo lubię biografie, nie tylko pisarzy, ale też kompozytorów. Najważniejsze są jednak wiersze. Sięgam po nie naprawdę często.

Agata Marzec: Jakie jest najmądrzejsze zdanie/przesłanie życiowe znalezione w książkach przez Panią przeczytanych?
Maria Rój-Krupińska: Było ich wiele. Nie zapisuję cytatów, ale niektóre zdania zatrzymują moje myśli i lubię do nich wracać. Dziś uśmiechnęłam się do takiego zdania księdza Twardowskiego: „ To, co raz tylko, zostaje najdłużej”.

Agata Marzec: Trudno rozmawia się o książkach z mężem, który z wykształcenia jest polonistą? Zdaje się, poznaliście się przy książkach...
Maria Rój-Krupińska: Tak, poznaliśmy się na studiach. Interpretowanie zostało z nami na dobre. Często rozmawiamy o książkach, czytamy sobie głośno ciekawe fragmenty. Dobrze się żyje razem z książkami.

Agata Marzec: Czy Wasz syn, Olek, jest na z góry straconej pozycji, mając tak oczytanych rodziców?
Maria Rój-Krupińska: Olek lubi książki, ale sam je sobie wybiera i dozuje je w odpowiednich dawkach. Woli piłkę nożną i komputer, ale nie ucieka od lektur… Chyba trochę przez mnie.

Agata Marzec: Jak opowiada się uczniom o książkach dzisiaj, a jak opowiadało się, powiedzmy, siedem lat temu?
Maria Rój-Krupińska: Opowiadam tak samo. Szukam wspólnego mianownika dla świata z książki i świata moich uczniów. Pokazuję mosty między tymi światami i przekonuję, że lektura to doskonały trening przed prawdziwym życiem. Książka musi się jakoś odnaleźć w nowej rzeczywistości, dlatego czasami ubieram ją w atrakcyjną formę. Trochę zabawy z lekturą nigdy nie zaszkodzi.

Agata Marzec: No dobra, to liczymy... Ile jest książek w Waszym domu?
Maria Rój-Krupińska: Nie policzyłam ich nigdy. Brakuje dla nich miejsca, więc chyba mam ich za dużo. Mam wszystkie dzieła moich ulubionych pisarzy: Dostojewskiego, Irvinga, Andrzejewskiego, Hłaski, Leśmiana. To mnie cieszy najbardziej. Książki są częścią mojego życia, prowadzą mnie niezwykłymi drogami.

Agata Marzec: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agata MARZEC - naczelna bibliotekara ZSEiT

Kontakt

1
Zespół Szkół Ekonomicznych i Technicznych w Słupsku ul. Partyzantów 24, 76-200 Słupsk
2
Tel/fax: (59) 842−47−65
3
e-mail: sekretariat@ekonomik.slupsk.pl
4
Dyrektor szkoły mgr Renata Draszanowska

Odwiedź nas na FB

Gdzie jesteśmy

Created by Maurycy Miedziewski
Copyright © 2018 ZSEiT w Słupsku