O niezłomnych tułaczach słów kilka

1946-1966

Image
„Ekonomik” powstał tuż po II wojnie światowej jako jedna z pierwszych szkół  na terenie ziem odzyskanych. Po dziejowej zawierusze trzeba było wszystko zaczynać  od nowa: znaleźć nowe miejsce do życia, nowych przyjaciół, nowe szanse do rozwoju.  Inicjatorką i główną organizatorką stworzenia nowej placówki w Słupsku była Leonia  Strzelczyk - pierwsza dyrektorka szkoły. Z kolei pierwszy, skrócony rok szkolny,  rozpoczął się w lutym 1946 roku. Na tę okoliczność spragnieni wiedzy uczniowie  spotkali się w kościele Najświętszego Serca Jezusowego, by wspólnie uczestniczyć w mszy  świętej. Następnie powędrowali do gmachu budynku przy ulicy Łukasiewicza 1, który  przeszedł do historii jako pierwotna siedziba szkoły. Jak łatwo się domyślić, nie był on w dobrym stanie technicznym i mógł służyć jedynie jako siedziba przejściowa. Ale Pani  Leonia nie wystraszyła się! Realizowała swoją wizję pomimo trudności zewnętrznych.  Szybko przystąpiła do remontowania i doposażania szkoły. Zrobiono to ówczesnym  systemem gospodarczym poprzez szukanie poniemieckich rzeczy nadających się do  edukowania młodzieży. Był to brudny, śmierdzący wilgocią lokal, parter po prostu nie  do użytku – zgniłe podłogi, zacieki i… pustka. Żadnego urządzenia, żadnych sprzętów.  Najpierw więc z panią Strzelczyk urządziłyśmy gimnazjum, wybierając ze strychu zamku  – siedziby Książąt Pomorskich, co wyższe i lepsze ławki oraz resztę mebli – tak po latach  wspominała ten okres Pani Maria Bukowska, referentka muzeum w Wydziale Kultury  i Oświaty Miejskiej Rady Narodowej, później nauczycielka geografii.  

Po miesiącu przygotowań otwarto szkołę, a w niej Państwowe Gimnazjum  Kupieckie, Liceum Administracyjne i Jednoroczną Szkołę Przysposobienia  Handlowego. W ławkach zasiadło 134 uczniów. Brakowało programów  nauczania, podręczników i zeszytów. Na szczęście nie brakowało chęci do nauki.  Ze względu na pilność uczniów, ich poziom wiadomości oraz wiek, dyrektor szkoły – za zgodą Kuratorium Oświaty w Gdańsku – wprowadziła naukę w trybie przyspieszonym. W ten sposób realizowano dwuletni program w ciągu  roku. We wspomnieniach Pani Felicji Bystrzyńskiej, jednej z pierwszych maturzystek,  okres ten miał swoją specjalną siłę: Młodzież była wspaniała. Miała od 19 do 40 lat.  Na swoich barkach nosiła balast przeżyć i doświadczeń lat wojny. Reprezentowała  różne regiony Polski: Wileńszczyznę, Polesie, Podole, Polskę Centralną, Wielkopolskę 
i Pomorze. Różne zasady i stan rodzinny. Jedno było wspólne - chęć chłonięcia wiedzy i umiłowanie naszej szkoły z dyrektorką na czele.  

W kolejnym roku szkolnym nastąpiło wzbogacenie oferty szkoły o dodatkowe kierunki - do Liceum Handlowego dołączono Liceum Administracyjne i Gimnazjum dla Dorosłych, a samą szkołę ulokowano w nowym budynku  mieszczącym się przy ulicy Niedziałkowskiego, gdzie wcześniej mieścił się radziecki  szpital. Młodzież, która przyszła rano do szkoły, miała za zadanie i ambicję przenieść  swoją klasę do nowego budynku. Ulicami ciągnęły więc czwórki niosące w rękach ławki,  stoły, szafy. Do popołudnia szkoła z grubsza była przeniesiona – podsumowała we  wspomnieniach Maria Bukowska.  

Na początku i ten budynek był w opłakanym stanie, a obok niego uprawiano  ogródki działkowe. Uczniowie i nauczyciele własnymi rękami próbowali przystosować  go do edukacyjnych potrzeb, remontując kolejne pomieszczenia. W czynie społecznym  doposażano sale lekcyjne, zwiększano liczbę ławek i pomocy dydaktycznych. Jak  wspomina Pani Felicja Bystrzyńska: Wszyscy nauczyciele, ksiądz prefekt, woźny i sprzątaczka, których imion nie pamiętam, byli w pełni oddani sprawie, której służyli.  Pomagali nam również cudowni rodzice naszych uczniów. Często w pierwszych dniach  szkoły można było usłyszeć na korytarzach nasz śpiew: „Choć biedy dwie, naszą wszak  młodość jest!”. Wszystkimi poczynaniami dziarsko dyrygowała niezłomna Pani  Leokadia. 
Kim była kobieta, która położyła kamień węgielny pod powstanie „Ekonomika”?

Leonia Strzelczyk (prowadziła szkołę w latach 1946-1948) Pionierka z zakasanymi rękawami

Była pedagogiem z powołania. Takim, jakiego spotyka się w życiu raz,  może dwa razy. Urodziła się po to, żeby być nauczycielką. Z całego serca pragnęła  nieść kaganek oświaty tym, którym przyszło przerwać edukację z powodu  wojny. To ona przekonywała młodych ludzi, że wkrótce nadejdą lepsze dni i znów będzie można się kształcić. Sama gorąco wierzyła w to, że edukacja  jest potężną siłą, dzięki której można osiągać życiowe wyżyny. W swojej pracy  pedagogicznej zawsze była czuła na nierówności ekonomiczne uczącej się młodzieży i opiekowała się uczniami z rodzin najuboższych. Nie bała się ciężkiej pracy.  Wielokrotnie zakasywała rękawy i samodzielnie urządzała sale lekcyjne. 

W czasie gdy Polska powstawała ze zgliszczy, Leonia wytrwale odbudowywała  fundament oświaty. Była jak pracowita mrówka, która wierzy w to, że na swoich  barkach może unieść cały świat. I chociaż niewiele wiemy dzisiaj o jej codziennym  życiu, zdążyła na stałe wpisać się w poczet słupskich kobiet-Siłaczek.  

Krajobraz po bitwie 

Leonia Janina Strzelczyk urodziła się 28 sierpnia 1906 roku w Piotrkowie  Trybunalskim. Pochodziła z rodziny inteligenckiej i - podobnie jak rodzice  - została nauczycielem. Wcześnie straciła ojca, który nie powrócił z wojny  toczonej w latach 1914-1920. Zginął bez wieści, a rodzina nigdy nie poznała  prawdziwej przyczyny i miejsca jego śmierci. Życie toczyło się dalej i dorastająca  Leonia skupiła się na uzyskaniu dobrego wykształcenia. Szkołę Powszechną i Gimnazjum ukończyła w rodzinnym mieście, natomiast studia wyższe w Szkole  Głównej Handlowej – w Warszawie. 

Od początku czuła, że jej przeznaczeniem i życiową misją jest  uczyć młodzież, dlatego pierwszą pracę podjęła w zawodzie nauczycielki i wychowawczyni w Państwowej Szkole Dokształcającej nr 19 w Warszawie. Następnie  przejęła kierownictwo Publicznej Szkoły Dokształcającej nr 26 przy ulicy Kopernika,  również w stolicy.

Przełomem w każdej biografii z tamtego okresu był oczywiście wybuch II wojny  światowej. We wrześniu 1939 roku Leonia – jak większość warszawiaków – wzięła  udział w obronie stolicy. Udzielała się w służbach zaopatrzeniowych, pomagając  dostarczać żywność żołnierzom walczącym na pierwszej linii frontu. 
W czasie okupacji wystąpiła do władz niemieckich z prośbą o możliwość  powołania szkoły zawodowej, gdyż tylko na takie formy kształcenia okupant  wyrażał zgodę. Uzyskawszy aprobatę, natychmiast zabrała się za zorganizowanie  i poprowadzenie Zawodowej Szkoły Handlowej. W znakomity sposób łączyła  swoje wykształcenie kierunkowe z doświadczeniem pedagogicznym. Pod  „parasolem ochronnym” oficjalnej „Handlówki” prowadzono tajne nauczanie, w które Leonia Strzelczyk mocno się angażowała. Na tej bazie utworzono 11 szkół  o programie gimnazjalnym. W celu zarządzania tajnym nauczaniem, powołano tak  zwaną „piątkę dyrektorską”. Do głównych zadań tej tajnej organizacji, w której Leonia  pełniła kluczową rolę, należało: organizowanie tajnego nauczania, zbieranie środków  finansowych na tajne szkolnictwo oraz utrzymanie łączności z podobnymi tajnymi,  polskimi organizacjami oświatowymi na terenie Warszawy. Znowu miała więc co  robić… I robiła – skutecznie i w sobie tylko wiadomy sposób. 

Tę tajną formę nauczania z powodzeniem prowadzono przez cały okres okupacji  stolicy: od jej kapitulacji do wybuchu Powstania Warszawskiego. Swoją odważną  postawą Leonia dawała młodzieży znakomity przykład patriotyzmu, oddania sprawom  ojczyzny, bezinteresowności i heroicznej walki. Każdego dnia ryzykowała życiem,  ale nie cofnęła się. Jej cichy bunt wobec okupantów przejawiał się mrówczą pracą i zarażaniem nią innych. 

1 sierpnia 1944 roku młodzież skupiona na tajnych kompletach, wraz z dużą częścią grona pedagogicznego, stanęła do Powstania Warszawskiego. Wśród  nich była i Leonia Strzelczyk. Tym razem zajęła się organizacją polowych kuchni,  z których żywiono walczących i ludność cywilną. Po klęsce powstania przedostała  się w okolice Piotrkowa Trybunalskiego i tam, we wsi Bogdanowo, przystąpiła do  organizowania Szkoły Powszechnej. Misja trwała nieprzerwanie.

Kto, jak nie Leonia?! 

Po zakończeniu wojny otworzyły się przed nią nowe możliwości, ale  Leonia, „po staremu”, chciała zakładać nowe szkoły lub rozwijać już istniejące.  Wyjechała do Gdyni i - uzyskawszy zgodę władz oświatowych - założyła  Państwowe Gimnazjum Handlowe. Nie było jej jednak dane długo pozostać w nowoczesnym i młodym polskim mieście portowym. Władze oświatowe miały  na Leonię inny pomysł. Włodarze ówczesnego województwa gdańskiego wydali  pani Strzelczyk nakaz zorganizowania, a zaraz potem uruchomienia Gimnazjum i Liceum Handlowego w Słupsku.  

Do Słupska przybyła w styczniu 1946 roku. Od razu przystąpiła do  intensywnej pracy. Szybko zgromadziła grono pedagogiczne i pozostały personel  szkoły. Z naborem chętnych do nauki nie było żadnego problemu. Duże  doświadczenie, jakie miała Leonia Strzelczyk w organizowaniu i prowadzeniu  szkół handlowych, zaowocowało w Słupsku. Już 12 lutego 1946 roku, a więc w niespełna miesiąc od jej przyjazdu do Słupska, w mieście ruszyła szkoła  handlowa. To wtedy oficjalnie zainaugurowano w niej pierwszy rok szkolny,  choć pora była nietypowa… Ze wspomnień Pani Felicji Bystrzyńskiej wynika,  że: Panią Dyrektor lubili wszyscy! Zorganizowała nam szkołę, zwerbowała i zaangażowała dobrą kadrę pedagogiczną, sama była wspaniałym wychowawcą i nauczycielem przedmiotów zawodowych. Udostępniała nam na każde życzenie prywatną  bibliotekę. Nie szczędziła godzin pozalekcyjnych na spotkania i dyskusje z nami, nawet w swoim mieszkaniu.  

Bardzo szczegółowo powstanie i dalsze życie szkoły Leonia Strzelczyk  własnoręcznie opisała. Jest to znakomity materiał historyczny oddający atmosferę i charakter tamtych powojennych dni. Z oddaniem, jako pierwszy dyrektor, utworzyła  szkołę, która stała się „kuźnią” słupskich ekonomistów. Zaczynała praktycznie od zera  – pomiędzy gołymi i mocno obdrapanymi ścianami budynku przy ulicy Łukasiewicza  1. Służąc własnym przykładem, zmotywowała nauczycieli, uczniów i ich rodziców do  pomocy przy tworzeniu podstawowej bazy dydaktycznej szkoły. W ten oto sposób  powstawała jedna z pierwszych na terenie Ziem Odzyskanych szkół. 
W krótkim czasie Gimnazjum i Liceum Handlowe zostało przemianowane  na Liceum Administracyjne. Szkoła ta wykształciła pierwsze kadry dla słupskiego  handlu i słupskiej administracji. Wielu młodych ludzi przyjeżdżało do Słupska z całej Polski w celu zdobycia zawodu księgowego czy pracownika administracji  zarządzającego handlem i usługami. Szkoła zaczęła zdobywać uznanie i renomę. 

Z inicjatywy dyrektorki w 1946 roku Franciszek i Felicja Bystrzyńscy  napisali na potrzeby uroczystej akademii z okazji zbliżającego się Dnia Matki  jednoaktówkę pt. „Miłość Matki”. Po niemal 70-ciu latach rękopis znowu  ujrzał światło dzienne. Felicja była uczennicą szkoły, a potem jej pracownikiem,  natomiast pan Franciszek – ojcem Felicji. Był to człowiek o niezwykłych losach:  powstaniec wielkopolski, uczestnik walk pod Rynarzewem i Szubinem w latach  1918-1919, żołnierz wojny polsko-bolszewickiej, społecznik, wysiedlony wraz z rodziną 5 grudnia 1939 roku. Do Słupska dotarł w grudniu 1945 roku.  Zawodowo zajmował się krawiectwem, ale duszę miał wybitnie artystyczną. W wolnym czasie pisał scenariusze do przedstawień, niektóre z nich osobiście  reżyserował. 

Treść jednoaktówki była przepełniona wszystkimi patriotycznymi  wartościami pielęgnowanymi w rodzinnym domu Bystrzyńskich. W głównych  bohaterów wcielili się uczniowie Gimnazjum Kupieckiego: Tadeusz Mierzwiak,  Henryk Kamiński, Janina Choroszkiewicz i Elżbieta Majchrzak. Natomiast  reżyserowania i napisania maszynopisu podjęła się Maria Zaborowska, twórczyni  słupskiego muzeum, wielki społecznik, osoba zasłużona dla miasta Słupska.  Tekst opowiada losy chorego chłopca, nad którym czuwa zawsze kochająca i troskliwa matka. W przedstawieniu tytułowa Matka utożsamiana jest z Ojczyzną. Dzięki jej miłości, oddaniu i modlitwie syn wraca do zdrowia.  Scenariusz uczy zaufania do Boga i poświęcenia dla Ojczyzny. Takim  poświęceniem cechuje się drugi syn tytułowej matki, Staszek, który naraża swoje  życie, by walczyć o polską tożsamość w trudnych czasach II wojny światowej. 
I chociaż dzisiaj historia ta może brzmieć nieco pompatycznie, to wówczas niosła ze  sobą ogromny ładunek uczuć patriotycznych. Leonia była sztuką zachwycona i oglądała ją z ogromnym wzruszeniem. Bardzo chciała, by jej szkoła pielęgnowała patriotyczny  nurt wychowania powojennego pokolenia. 

Dziś „Ekonomik” jest najlepszym technikum w Słupsku i jednym z najlepszych techników w województwie pomorskim. Zawdzięcza to między  innymi skromnej, ale wielkiej duchem nauczycielce, która w Słupsku pracowała  i mieszkała zaledwie dwa lata! Są ludzie, w przypadku których to nie czas decyduje  o ich wpływie na losy innych, robią to czyny. Leonia zrobiła naprawdę wiele, by  pozostawić po sobie solidne podwaliny, na których wzrastali kolejni dyrektorowie.  Leonia Strzelczyk położyła kamień węgielny pod sukces dzisiejszego „Ekonomika”.  Pamięta o tym szkolna społeczność, która każdego roku, podczas urodzin szkoły,  wspomina postać swojej założycielki.  

Stworzona, by rozpalać ogień 

Los chciał, żeby Leonia Strzelczyk pobudzała do życia nowe środowiska. W roku  1948 roku została przeniesiona do Szczecina do pracy w Kuratorium Oświaty jako  wizytatorka. Po niedługim czasie powróciła do Warszawy. Objęła funkcję dyrektora  Zespołu Szkół Ekonomicznych na Grochowie. 

Nigdy jednak nie zerwała kontaktu ze Słupskiem i ze swoimi wychowankami.  Zrodzone w Słupsku przyjaźnie przetrwały dziesiątki lat. Ci, którzy ją pamiętają,  podkreślają, że „Leonia była typowym człowiekiem czynu. Nie traciła czasu na czcze  gadanie, tylko brała sprawy w swoje ręce i działała. Nie było dla niej rzeczy niemożliwych.  Potrzebny szkole sprzęt potrafiła wydobyć niemalże z podziemi! Nie liczyła dni i godzin.  Działała tu i teraz. Większość swojego czasu spędzała w szkole, która stała się jej drugim  domem. Współpracowników traktowała jak członków rodziny. Zawsze pamiętała o ważnych rocznicach, imieninach i urodzinach osób z jej otoczenia. Nigdy nie dała  nam odczuć, że pobyt w Słupsku traktowała jak zesłanie. Zostawiła tu całe serce!  Od początku wierzyła w powodzenie swojej misji. Dzięki temu wierzyliśmy w nią i my. Doskonale kamuflowała zmęczenie, bo nigdy nie brakowało jej energii. Była  dyrektorem z ludzką twarzą”. 

Leonia chętnie odwiedzała Słupsk z okazji kolejnych jubileuszów szkoły, również  jej byli uczniowie przyjeżdżali do Warszawy, aby odwiedzić ukochaną Panią Profesor. 
Mieszkańcy miasta nawet po wielu latach pamiętali jej dokonania dla słupskiej  oświaty. Wyrazem tego był przyznany Leonii Strzelczyk w roku 1986 przez władze  Słupska Medal „Za Zasługi dla Miasta Słupska”. Z okazji swoich 85. urodzin  otrzymała od prezydenta Słupska list z życzeniami. 

Pani Leonia Strzelczyk zmarła 7 stycznia 1995 roku w Warszawie. Została  pochowana na warszawskich Powązkach na kwaterze 334, rząd 2, miejsce 2. W pogrzebie uczestniczyła dwuosobowa delegacja ze Słupska: dyrektor Liceum  Ekonomicznego - Mirosław Kondrat oraz jej uczennica i współpracownica - Pani Felicja  Bystrzyńska. Po ich przyjeździe, 27 stycznia 1995 roku, w „Głosie Słupskim” ukazał  się nekrolog o następującej treści: „Pozostanie w naszej pamięci. Kilkanaście dni temu, w wieku 88 lat, odeszła od nas na zawsze Leonia Janina Strzelczyk, organizatorka i pierwsza  po wyzwoleniu dyrektorka Gimnazjum Handlowego i Liceum Administracyjnego w Słupsku. Starsi mieszkańcy Słupska pamiętają zapał i zaangażowanie, z jakim w lutym  1946 roku organizowała liceum. Zaczynała od podstaw, prowadząc nabór uczniów i poszukując nauczycieli, jednocześnie zajmowała się remontowaniem sprzętu.  Od początku szkoła miała internat, stąd uczniowie przybywali do Słupska z całej  Polski. Dzieciom i młodzieży, ich wychowaniu i kształceniu, poświęciła całe  swoje życie. Jej wychowankowie zajmowali i zajmują nadal ważne stanowiska w Słupsku i w innych miastach Polski. W Słupsku była krótko, ale dokonała w tym czasie więcej niż niektórzy przez całe życie. 12 stycznia pochowano Ją w Warszawie na Powązkach”. 

Wracając do pierwszych dni życia „Ekonomika”, warto odnotować, że już w pierwszym roku szkolnym, we wrześniu, odbyła się szkolna wycieczka do  Wrocławia w celu zwiedzenia Wystawy Ziem Odzyskanych. Wzięły w niej udział 122  osoby. Przy okazji młodzież zwiedziła duży Dom Towarowy. Po powrocie do Słupska  uczniowie postanowili włączyć się w upiększanie i swojego miasta, więc przystąpili do  grup zakładających plantacje zieleńców w różnych częściach Słupska, w tym wokół  Kościoła Mariackiego. W październiku wszyscy chłopcy należący do organizacji  „Służba Polsce” uczestniczyli w kopaniu ziemniaków w majątkach państwowych.  

28 października Związek Młodzieży Polskiej urządził w szkole Akademię
w 30-tą rocznicę powstania Komsomołu. Chór wykonał szereg pieśni patriotycznych  i młodzieżowych. Kolejna akademia została zorganizowana niedługo potem, bo w listopadzie, a upamiętniała Rewolucję Październikową. 

Rośniemy w siłę, czyli kolejne etapy rozwoju „Ekonomika” i ludzie, którzy tym wzrostem kierowali

Dyrektor Anna Toczyska (1948-1950)

Zakończenie roku 1946/47 uwieńczyła pierwsza w szkole matura, a potem  odbył się pierwszy bal maturalny. Po odejściu Pani Leonii dyrektorstwo przejęła Pani  Anna Toczyska. Reprezentowała typ pedagoga o nienagannych manierach, elegancji i wysokiej kulturze osobistej. Swoją postawą mobilizowała do wysiłku i rzetelnej nauki.  Surowo, ale bardzo sprawiedliwie oceniała wiadomości uczniów. Była osobą przesądną:  przy egzaminie dojrzałości pomijała liczbę 13. Pani Felicja Bystrzyńska wspomina  ją następująco: Zastępczyni, a później następczyni Pani Strzelczyk, była dobrym i energicznym pedagogiem. Wpajała nam zasady księgowości. Nie szczędziła wysiłku na  wyjaśnienie tematu, stawiała wysokie wymagania, lecz kto chciał, dużo mógł się od niej  nauczyć. Wyróżniała się dystynkcją i elegancją. Na egzaminie dojrzałości najbardziej  ucieszyła mnie ocena bardzo dobra z księgowości. Wówczas nie przypuszczałam, że  przedmiot ten stanie się dla mnie zawodem na długie lata. 

Za jej kadencji działało od 1948 roku Państwowe Gimnazjum Kupieckie i Liceum Administracyjne, a od roku 1949 Państwowe Liceum Administracyjno Handlowe i Państwowe Liceum Administracyjno-Gospodarcze. W świeżo odnowionej  szkole pierwsze posiedzenie Rady Pedagogicznej odbyło się 30 sierpnia 1948 roku.  Początek zajęć wyznaczono na godzinę 8.00, ale nauczyciele i uczniowie musieli  być w szkole z dziesięciominutowym wyprzedzeniem. Spóźniona młodzież była  zatrzymywana, a po wejściu do klasy miała odnotowane spóźnienie. Na pięć minut  przed zakończeniem każdej lekcji było słychać dzwonek sygnalizacyjny, po czym  rozbrzmiewał ten właściwy. 

W tym czasie w szkole działało aż 14 organizacji uczniowskich, między  innymi: Związek Młodzieży Polskiej, Żeńska Liga Harcerska, Polskie Towarzystwo  Krajoznawcze czy Koło Walki z Rasizmem. Jesienią jeżdżono na wykopki, by pomóc  Państwowym Gospodarstwom Rolnym. Sukcesy odnosił chór szkolny, który często  gościł na deskach słupskiego teatru, na przykład z okazji rocznicy bitwy pod Lenino.  W tygodniu przed otwarciem Kongresu Zjednoczenia Partii nasza młodzież pracowała  przy odgruzowaniu miasta. 15 grudnia 1948 roku, w dniu otwarcia kongresu,  wysłuchała audycji przy głośniku radiowym w szkolnej auli. Wieczorem zespół Koła  Śpiewaczego śpiewał na otwarciu świetlicy w Fabryce Mebli Nr 3. Przed przerwą  świąteczną odbyła się uroczystość „choinki”. Grupa uczniów odegrała obrazek sceniczny pt. „Pastorałka harcerska”, a poszczególne klasy urządziły we własnym gronie i zakresie wspólny „opłatek”.  

Ważnym wydarzeniem było otwarcie pierwszego w województwie Ośrodka  Metodyczno-Dydaktycznego Kuratorium Okręgu Szkolnego Szczecińskiego dla  nauczycieli średnich szkół zawodowych. Uroczystość przygotowała i poprowadziła  Pani Dyrektor inż. A. Toczyska. Głównym celem funkcjonowania ośrodka było  dostarczanie różnego rodzaju fachowców dla przebudowy struktury gospodarczej  państwa z rolniczo-przemysłowej na przemysłowo-rolniczą.  

19 stycznia 1949 roku klasy gimnazjalne zwiedziły wystawę „Towarzystwa  Przyjaźni Polsko-Radzieckiej”, skąd otrzymały w podarunku mapę gospodarczą  Związku Radzieckiego. W lutym członkowie Koła Młodzieży Polskiej pełnili dyżury  na wystawie „Piękno Ziem Odzyskanych” urządzonej w Ratuszu. Z kolei drużyna  harcerek współorganizowała „kominek” w Domu Starców. W kwietniu, w „Dzień  Święta Lasu”, młodzież wysłuchała przy głośniku radiowym przemówienia Ministra  Leśnictwa. Kilka dni później uczniowie „Ekonomika” udali się na pierwszej godzinie  lekcyjnej na dworzec, gdzie żegnali wyjeżdżający ze Słupska dywizjon artylerii.  

1 maja młodzież szkoły wraz z gronem profesorskim wyruszyła na Plac  Zwycięstwa. W rękach niosła samodzielnie wykonane transparenty. Po defiladzie  wszyscy spotkali się na Stadionie Miejskim, by dopingować szkolną ekipą  rywalizującą w Biegu Pierwszomajowym. Zajęła ona pierwsze miejsce!
15 maja odbyła się szkolna akademia ku czci Adama Mickiewicza zakończona  wspólnym wykonaniem Pieśni Filaretów.  
Kuratorium w Szczecinie podsumowało rok szkolny wystawieniem pozytywnej  oceny pracy szkoły, uzasadniając, że: „placówka kierowana przez Dyrektor Toczyską -  osobę ze zdolnościami organizacyjnymi i pedagogicznymi - wyróżnia się odpowiednim  poziomem pedagogicznym”.  

Rok szkolny 1949/50 rozpoczął się wysłuchaniem w auli nadanego przez  radio przemówienia Ministra Oświaty - doktora Skrzeszewskiego. Młodzież  całej szkoły uczestniczyła w uroczystościach Dnia Pokoju, między innymi  maszerując wraz z mieszkańcami miasta po jego głównych ulicach oraz  wystawiając w auli program artystyczny pod hasłem: „ZSRR Ostoją Pokoju i Postępu”. W listopadzie, w Teatrze Miejskim, odbył się wiec z naszym udziałem pod  hasłem: „Demokratyczne Niemcy”. W grudniu naszym obowiązkiem było uroczyste  uczczenie 70. Rocznicy Urodzin Józefa Stalina.  

Rok 1950 to rozkwit totalitarnej polityki stalinowskiej. Jedną z cech systemu  były sterowane odgórnie działania społeczne, przybierające charakter rzekomo  spontanicznych masowych akcji. Improwizowane przez aktywistów politycznych,  miały mobilizować społeczność na użytek władzy. Starano się pozyskać przede  wszystkim młodzież zrzeszoną w ZMP. Cieniem na szkolnej codzienności położyły  się: szukanie i demaskowanie wroga klasowego, donosicielstwo i inwigilacja. Ale na  tym nie poprzestano… 8 maja 1950 roku odbyło się Nadzwyczajne Posiedzenie Rady  Pedagogicznej w sprawie uczennicy klasy I A – Anny Wachowskiej. Dyrektor Toczyska  odczytała pismo szkolnego zarządu koła ZMP, w którym powiadomiono dyrekcję,  że uczennica zniszczyła plakat pierwszomajowy podczas dekorowania sali lekcyjnej.  Postawiono wniosek o usunięcie Anny ze szkoły oraz zastosowanie wobec niej  surowych konsekwencji. Została ona wydalona ze szkoły z adnotacją w dokumentach  zakazującą przyjęcie jej do innej szkoły średniej na terenie kraju.  

W tym samym czasie szkolna młodzież udała się na cmentarz, by złożyć hołd  poległym bohaterom Armii Radzieckiej. W rocznicę powstania Komuny Paryskiej  Profesor Foremna wygłosiła referat na ten temat. Zresztą podobnych tematycznie referatów było więcej i stanowiły one nasz chleb powszedni (Kampania Wschodnia,  Ostatni Raport, O Generale Świerczewskim, Niech żyje Armia Radziecka). Ze wszystkich  tego typu działań musieliśmy składać do kuratorium stosowne sprawozdania.  

W czerwcu 1950 roku Annę Toczyską uznano za osobę niepewną ideologicznie i odwołano ją z funkcji dyrektora.  

Dyrektor Teodozja Hilczerowa (1950-1951)

Teodozja Hilczerowa po wakacjach roku 1950 została trzecim z kolei dyrektorem  szkoły. Był to czas wdrażania Planu 6-Letniego, którego nazwa często pojawiała  się na kartach kronik. Pedagodzy podejmowali zadania dyscyplinujące młodzież.  Uczniowie klas pierwszych ćwiczyli się w punktualności i systematyczności. Młodzież  klas drugich musiała wykazać większe uspołecznienie. Klasy trzecie w ostatnim  roku nauki przygotowywały się do pracy zawodowej. Decyzją władz politycznych w roku 1950 został zlikwidowany Związek Harcerstwa Polskiego, a ilość działających  dotąd kół uległa znacznemu ograniczeniu. Zespół świetlicowy został zobligowany  do wystawienia w Teatrze Miejskim montażu pt. „Droga do socjalizmu”. Jedyną  autentyczną atrakcją okazał się w tym czasie wyjazd do Gdańska na operę „Straszny  Dwór”.  

Koło Ligi Lotniczej pod patronatem Pani Profesor Sylwii Toczyskiej  nawiązało kontakt ze słupską jednostką lotniczą. Członkowie koła pomagali w niwelacji lotniska. W jego ramach działała silna sekcja modelarska.  
Koło Ligi Przyjaciół Żołnierza na początku roku liczyło 63 członków, później aż  298! Zajmowało się wydawaniem gazetek ściennych na temat tradycji wojska polskiego  i radzieckiego. Raz w tygodniu odbywały się szkolenia wojskowe z udziałem młodzieży.  

Koło Miłośników Książek pod opieką Pani Profesor Marii Mertkowej pomagało  w codziennej pracy szkolnej biblioteki. Jego członkowie dekorowali pomieszczenia,  układali gazetki i oprawiali zniszczone książki. Członkowie koła utrzymywali łączność  z czytelnikami, a także sporządzali wykresy na temat czytelnictwa uczniów.  
Przy Państwowym Liceum Administracyjno-Gospodarczym działała  świetlica ZMP, której kierownikiem był Tadeusz Kacperek. To właśnie pod jego skrzydłami opracowano i wystawiono widowisko literacko-muzyczne pt. „Droga  do socjalizmu”.  

Przy szkole utworzono internaty, w których znaleźli schronienie uczniowie spoza  Słupska. W piątki o 19.30 odbywały się w nich zebrania dyskusyjne. Referowano  wówczas bieżące wydarzenia polityczne opracowane na podstawie przekazów z prasy.  Celem wychowawczym internatu było zlikwidowanie lenistwa uczniów i rozwijanie w nich punktualności. Założono nawet zeszyt zatytułowany „Precz z bumelantami!”.  13 stycznia 1951 roku wprowadzono w szkole regulamin uczniowski. Z kolei matury rozpoczęły się 30 maja. Egzamin pisemny obejmował trzy przedmioty:  język polski, matematykę oraz księgowość.  

Podczas wakacji zmieniła się nazwa szkoły na Technikum Finansowe, a jej  organem nadzorującym było Ministerstwo Finansów.  
W związku z reorganizacją Koszalińska Delegatura Dyrekcji Okręgowej  Szkolenia Zawodowego przeniosła szkołę ponownie na ulicę Łukasiewicza. Nastąpiło  to 23.08.1951 roku. Młodzież czuła się pokrzywdzona i oszukana, ponieważ włożyła  wiele trudu w odremontowanie poprzedniego budynku. Szkoła liczyła wówczas 600  uczniów, którym – istotnie – brakowało pomieszczeń, aby swobodnie rozmieścić klasy,  urządzić salę maszyn, salę gimnastyczną czy świetlicę. Próbującą interweniować Panią  Dyrektor Hilczerową odwołano ze stanowiska. Jej los podzieliła wicedyrektorka –  Regina Foremna. Był to bardzo trudny okres w życiu szkoły. Nastąpiła dezorganizacja  pracy.  

Dyrektor Maria Stączek (1951-1952)

Inauguracja roku 1951/1952 odbyła się w szkole odzieżowej, bo budynek  naszej szkoły nie był jeszcze gotowy do użytkowania. Zorganizowaniem nowego  roku szkolnego zajęła się Pani Maria Stączek – kolejna dyrektorka szkoły. W szkolnych archiwach nie ma wielu wiadomości na jej temat. Wiemy jedynie, że w poprzedniej pracy była związana z Ligą Kobiet.  

Technikum Finansowe liczyło około 200 uczniów uczęszczających do szkoły rano  i po południu. W budynku odbywały się również kursy maszynopisania i księgowości. 
Po przeniesieniu znacznie zmniejszyła się baza lokalowa. Brakowało pomieszczeń  lekcyjnych, a z powodu zawilgocenia sal występowały trudności z ustawianiem maszyny  do pisania. Szkoła nie posiadała sali gimnastycznej. Stan higieniczny zabudowań  stanowił przeciwieństwo tego, czego uczniowie doświadczali w poprzednim lokalu  przy ulicy Niedziałkowskiego.  

W obradach pierwszego posiedzenia Rady Pedagogicznej uczestniczył  przedstawiciel Ministerstwa Finansów i to do niego nauczyciele skierowali słowa  niezadowolenia i rozgoryczenia. W dodatku Komisja Sanitarna wydała negatywną  opinię żeńskiemu internatowi, w którym wiele do życzenia pozostawiał przede  wszystkim stan urządzeń sanitarnych. Poza tym, w czasie pospiesznych przenosin,  uległa zniszczeniu znaczna część inwentarza szkolnego. Uczestników rady zbulwersował  fakt, że urzędnik DOSZ-u – pod nieobecność Pani Dyrektor Hilczerowej – chciał  otwierać szkołę przemocą. Urzędnik ministerialny wyjechał, a szkoła pozostała z nierozwiązanym problemem.  

Nowej dyrektorce nie udało się naprawić tragicznego stanu rzeczy. Nie znała  specyfiki pracy dydaktycznej, a jej decyzje dezorganizowały funkcjonowanie placówki.  Brakowało nawet przejrzystego planu lekcji. Młodzieży niezrzeszonej zarzucano  antybolszewicką postawę. Wytworzyła się fatalna atmosfera pracy. Przestały pracować  koła zainteresowań, toczyły się spory o styl kierowania szkołą. Szczęśliwie w kwietniu  1952 roku nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora. Szkoła odetchnęła z ulgą.  

Dyrektor Edward Layer (1952)

Na miejsce Marii Stączek przyszedł Edward Layer. Postanowił on za  wszelką cenę uzdrowić atmosferę szkoły i dać wszystkim jej pracownikom nowe  nadzieje. Szybko ocenił, że młodzież w szkole jest dobra, jak każda młodzież,  czyli z wyjątkiem kilku aspołecznych przypadków inspirowanych kimś z zewnątrz. Zdolności dyplomatyczne nowego dyrektora sprzyjały rozwiązywaniu  konfliktów. W porozumieniu z nauczycielami opracował plan dydaktyczny  i wychowawczy szkoły, a także sporządził nowy rozkład godzin lekcyjnych.

Rozdysponował między pedagogów prowadzenie kół naukowych. Analizował  przyczyny słabej frekwencji. Dzięki dyżurom przywrócił porządek na  szkolnych korytarzach. Współpraca z gronem pedagogicznym została oparta  na zasadach szacunku i zaufania. Dyrektor wystosował pismo do Ministerstwa z wnioskiem o usunięcie ze szkoły młodzieżowych aktywistów, którzy wyrzucili  Annę Wachowską za zmięty plakat pierwszomajowy. Zdecydowanie postawił  się donosicielstwu i nieetycznym praktykom niektórych przedstawicieli szkolnej  społeczności. 

W maju 1952 roku tylko trzech uczniów nie zdało matury. Nauczyciele byli z tego  wyniku naprawdę zadowoleni. Zakończenie roku szkolnego było jednocześnie końcem  kadencji dyrektora Edwarda Layera. Jednak szkoła bardzo wiele zawdzięczała temu  krótkiego dyrektorowaniu: dzięki Edwardowi Layerowi wrócił porządek, określone  zostały zadania nauczycieli i uściślono zakres uprawnień organizacji młodzieżowych.  

Dyrektor Klemens Cieślak (1952-1956)

Rok szkolny 1952/53 rozpoczął się w świeżo odnowionej szkole, w dodatku mieliśmy najmłodszego dyrektora w Polsce! Klemens Cieślak – absolwent  Wydziału Prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, obejmując stanowisko  szefa placówki, miał zaledwie 24 lata. Do Słupska delegowało go z Torunia Ministerstwo  Finansów. Miałem wspólny język niemal ze wszystkimi wychowawcami w sprawach  ideowo-wychowawczych uczącej się młodzieży, a był to okres trudny. Trwała jeszcze walka  o nową ludowo-demokratyczną rzeczywistość w nowym kraju – wspominał po latach. W kronikach szkolnych i protokołach rad pedagogicznych pozostało wiele zapisów  świadczących o upolitycznieniu szkoły. Było to widoczne podczas zajęć ze wszystkich  przedmiotów, łącznie z arytmetyką i matematyką.  

W pierwszym półroczu odbyły się w szkole cztery posiedzenia Rady  Pedagogicznej i dwie narady produkcyjne z udziałem młodzieży. Naradą produkcyjną  nazywano spotkania nauczycieli z przedstawicielami klas w celu ustalenia przyczyn  trudności w nauce i szukania sposobów ich przezwyciężenia. Szkoła specjalizowała się w finansach przedsiębiorstw przemysłowych, usługowych i w towaroznawstwie.  Aby wyrównać poziom nauczania, tworzono koła samokształceniowe.Największym  utrapieniem młodzieży były: matematyka, księgowość i język polski. Prężnie działało Koło Towaroznawcze pod nadzorem Pana Profesora Wiktora Sikorskiego. Pod jego okiem uczniowie badali strukturę włókien i tkanin. Koło prawno ekonomiczne prowadziła Pani Profesor Eugenia Pietraszewska. Na zajęciach  omawiano bieżące problemy gospodarcze. Młodzież uczestniczyła miedzy innymi w rozprawach sądowych i sesjach Rady Narodowej.  

W ramach wychowania estetycznego dyrektor Cieślak rozpoczął akcję zmierzająca do nawiązania stałego kontaktu ze światem artystycznym. Odbywało  się to poprzez wyjazdy na spektakle operowe do Gdańska i Poznania czy stałą umowę z Koszalińską Orkiestrą Symfoniczną na szkolne koncerty w sali kina „Gwardia”.  Obecność na tych imprezach była obowiązkowa, w związku z tym uczniowie popadali  w kolizję z nauczycielami z powodu zbiorowych ucieczek. Martwiło to dyrektora  Cieślaka… 
W uczniowskich dzienniczkach notowano wszystkie oceny niedostateczne, a rodzice własnoręcznym podpisem potwierdzali przyjęcie tych ocen do wiadomości.  W ramach „przełamywania lodów” powstał projekt świetlicy otwartej, w której dwa  razy w miesiącu odbywały się koncerty muzyki popularnej.  
Matury 1953 roku zakończyła się pozytywnie, choć dużym mankamentem były  błędy ortograficzne w pracach.  

W kolejnym roku szkolnym szkoła szczególnie mocno tętniła życiem.  Zorganizowano akademię z okazji 36. Rocznicy Rewolucji Październikowej,  choinkową zabawę taneczną, zabawę karnawałową, występ artystyczny z okazji  Dnia Kobiet i akademię pierwszomajową. Zgodnie z zaleceniem Ministerstwa  Finansów stworzono gabinety przedmiotowe: pracownię geograficzną i przysposobienia wojskowego, a wkrótce potem: pracownię polonistyczną,  matematyczną i języków obcych.  

Rok szkolny 1954/55 przebiegał pod znakiem wizytacji. Przedstawiciele  Ministerstwa Finansów odwiedzali nas czterokrotnie! Aby pozyskać nowych uczniów do szkoły, na spotkania z absolwentami klas ósmych delegowano nauczycieli. Wywieszono  również afisz reklamujący słupski „Ekonomik”. Imprezy szkolne uświetniał chór pod  przewodnictwem Pani Profesor Heleny Bezegowej. Zespół taneczny pod opieka Pani  Profesor Jadwigi Leonarczyk (później Tyras) dał popis w Fabryce Mebli, a zespół wokalno recytatorski wystąpił w Związku Wędkarzy. Uczniowie szkoły z radością wzięli udział w zimowym kuligu.  

W marcu 1956 roku szkoła zmieniła nazwę z Technikum Finansowego na  Technikum Rachunkowości. Ale Ministerstwo Finansów przygotowało inną, szokującą,  zmianę: podjęło decyzję o likwidacji szkoły. Spadła ona na szkolną społeczność jak  grom z jasnego nieba. Na szczęście zamieszanie okazało się krótkotrwałe. Nerwowa  atmosfera ustąpiła miejsca optymistycznemu spojrzeniu w kolejne miesiące. Klemens  Cieślak odszedł na stanowisko Przewodniczącego MRN w Słupsku.

Dyrektor Janina Nowicka (1956-1960)

Janina Nowicka, absolwentka Akademii Handlowej w Krakowie, podjęła pracę  pedagogiczną w roku 1948 w Państwowym Liceum Administracyjno-Handlowym  w Słupsku. Jako dyrektor znacznie przyczyniła się do rozwoju bazy dydaktycznej  szkoły. Dała się poznać jako osoba mądra i życzliwa. Cechował ją wysoki poziom  moralno-etyczny. W tym czasie „Ekonomik” podlegał Ministerstwu Oświaty i był  nadzorowany przez Dyrekcję Szkolenia Zawodowego w Koszalinie.  

Z powodu trudności lokalowych niemożliwością było utrzymanie  zalecanego systemu gabinetowego, zwłaszcza zimą, kiedy trzeba było  rezygnować z zajęć z powodu niskich temperatur w pomieszczeniach.  Tradycyjnie odbywały się jednak ważne uroczystości związane z wydarzeniami  politycznymi i kulturalnymi. W październiku młodzież uczestniczyła w wiecu z okazji wyboru Władysława Gomułki na I Sekretarza PZPR. Wspierano również  repatriantów ze Związku Radzieckiego. Rok 1957 przyniósł rozwiązanie Związku  Młodzieży Polskiej, a w miejsce tej organizacji powstał Związek Młodzieży  Socjalistycznej i Związek Młodzieży Wiejskiej. Co ciekawe, szkoła widocznie  feminizowała się. 

Dyrektor Nowickiej zawdzięczamy otwarcie w roku szkolnym 1957/58  Zasadniczej Szkoły Handlowej, która uczyła w toku trzyletnim w zawodzie sprzedawcy  artykułów przemysłowych. Dla przyszłych handlowców gabinety wyposażono w nowe  urządzenia sklepowe. Powstała także Zasadnicza Szkoła Zawodowa dla Dorosłych. 

We wrześniu 1958 roku swoją działalność zaczęło Technikum Zaoczne. W szkole założono  centralne ogrzewanie i urządzono prowizoryczne boisko sportowe. Wygospodarowano  nawet niewielki ogródek. Spółdzielnia „Tęcza” zmieniła nazwę na „Bratniak”. W tym szczególnie lubianym przez uczniów miejscu odbywał się kolportaż książek,  podręczników, na przerwach degustowano gorącą kawę i kanapki. Do tradycji wszedł  „Bal Gałganiarzy” – impreza kostiumowa dająca duży dochód, a dla uczestników  wykazania się pomysłowością. 5% zarobku przeznaczano na budowę szkoły, 5% na  cele samorządu szkolnego, a 90% pozostawiano organizatorom.  

Grono nauczycielskie przystąpiło do akcji 1000 szkół - zadeklarowało wypłacać  państwu 1% miesięcznych poborów przez pół roku.  
Lata 1956-60 to walka o przetrwanie placówki, a zarazem jeden z najtrudniejszych okresów w historii „Ekonomika”. Była to na szczęście walka  udana… 
Jedna z nauczycielek tamtego czasu, Pani Profesor Bożena Szafarz, tak  wspomina pracę w „Ekonomiku”: Pracowałam w gronie nauczycieli rzetelnych i doświadczonych. Reprezentowałam grono nauczycieli młodych, dopiero uczących sie  zawodu. Ciepło wspominam Panią Marię Bukowską, która miała wyjątkowo pogodne  usposobienie. Była dowcipna i inteligentna. Na przerwach często opowiadała dowcipy.  Uczynna i pomocna zawsze była Pani Profesor Mertkowa, umiała też polecić dobrą lekturę.  Była kobietą niezwykle oczytaną. Dużą indywidualnością była wówczas Pani Stanisława  Wysocka. „Najlepsza polonistka wśród matematyków”. Pragnę również wspomnieć o Panu Władysławie Kwapiszu. Koniecznie chciał, żebym swoje pierwsze doświadczenie  chemiczne przeprowadziła najpierw w jego obecności. Ryzykował życiem! Podobno Pan  Władysław miał zeszyt, w którym zapisywał wypożyczone innym kolegom przyrządy.  Każdy przyrząd sprawdzał przed wypożyczeniem i przy jego odbiorze. Jeśli przedmiot  był uszkodzony, nie przyjmował go. Mawiał wtedy: „Ja nawet swoją żonę sprawdzam”. 

Ostatnie zebranie pod kierownictwem Pani Dyrektor Nowickiej odbyło  się 20 czerwca 1960 roku. Kończąc swoje dyrektorowanie, Janina Nowicka  przekazała uczniom i nauczycielom ważne przesłanie: „Za mało sami jesteśmy  wzorem, słowa tylko uczą, przykłady przyciągają. Bądźmy przykładem  punktualności, wyglądu zewnętrznego, kultury życia codziennego, a uczniowie z pewnością to docenią”. Dzięki owocnym staraniom dyrektorki do szkoły powróciły  normalność i spokój.  

Dyrektor Jerzy Marciniak (1960-1973)

Przez kolejnych trzynaście lat szkołą zarządzał absolwent Wyższej Szkoły  Ekonomicznej w Sopocie i Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ten  niezwykle pracowity człowiek wprowadził „Ekonomik” na tory szybkiego rozwoju  placówki. Szkoła zawdzięcza mu głównie zwiększenie ilości specjalności, a tym  samym możliwość zdobycia zawodu większej liczbie młodzieży.  

Nowy dyrektor wprowadził uczniowskie dzienniczki zachowań, a miejscem ich przechowywania uczynił sekretariat szkoły. Uczniów obowiązywał  strój szkolny, kontrolowano noszenie tarcz i beretów. Uczniowie mogli przebywać na  terenie miasta do 20.00, a w okresie letnim do 21.00. Wprowadzono również ćwiczenia  śródlekcyjne dla poprawy zdrowia fizycznego młodzieży. Uczeń mógł należeć do  jednego koła zainteresowań. Warunkiem przynależności były dobre oceny i zgoda  wychowawcy klasy.  

W szkole odbywały się wykłady Uniwersytetu dla Rodziców. Opiekunowie  uczniów mogli skorzystać z wiadomości przekazywanych przez prelegentów, a dotyczących najnowszych metod pedagogicznych.  
Z pomocą wojska i kilku zakładów pracy powstało boisko szkolne z prawdziwego zdarzenia! Remontowano dachy szkolne i wymagające interwencji  gabinety. Na studniówkę przygotowano okolicznościową gazetkę pt. „Merkuriusz”,  która pośredniczyła między innymi w sprzedaży ściąg. W styczniu 1962  roku przyznano szkole etat kierownika administracyjno-gospodarczego.  Etat samodzielnego pracownika otrzymała też biblioteka. Z kolei w jednej z gazet pisano, że: „W Technikum Ekonomicznym, choć mieści się ono w starym  budynku, gabinet lekarza jest jasny, przestronny, urządzony z punktu widzenia potrzeb  i wygody lekarza oraz pacjentów”. Opóźnienia w realizacji programu nauczania wynikały z… epidemii grypy  i wysokiej w tym czasie absencji młodzieży.  

W „Ekonomiku” długo brzmiały echa miejskiej konferencji o wychowaniu. Występujący z referatem Pan Dyrektor Jerzy Marciniak zwrócił  uwagę na to, że praca ideowo-wychowawcza powinna być podniesiona do rangi  działalności dydaktycznej w szkołach. Ważna jest też więź między organizacją  partyjną a organizacjami młodzieżowymi. Trzeba ponadto przyzwyczajać  młodzież do prac społecznych. 10 lutego 1962 roku odbyła się Akademia z okazji 20. Rocznicy PPR. Po akademii odbyło się spotkanie z weteranami PPR. W kwietniu przybył z wizytą do szkoły literat z Gdańska - Stanisław Zaleski. W maju Zespół Żywego Słowa wystawił „Sen nocy letniej” Szekspira. Podczas  zakończenia roku szkolnego tradycyjnie odśpiewano „Międzynarodówkę”, ale także  zainscenizowano scenę z sądu z powieści „Lalka”.  

Rokrocznie obchodzono w szkole akademię z okazji święta Ludowego  Wojska Polskiego, którego oficerowie chętnie spotykali się z młodzieżą. Do szkoły zapraszano również przedstawicieli Armii Radzieckiej. Uczestniczyliśmy  w odczytach o sprawach morskich oraz obchodach XX-lecia Polski Ludowej  i 20. rocznicy powstania ORMO. Rok 1964 uznany został za oficjalny  „Rok dwudziestolecia PRL”, w związku z czym mocno angażowaliśmy się w adekwatny do rocznicy wystrój klas i program artystyczny szkolnych imprez.  Często nasi reprezentanci gościli na Placu Zwycięstwa. W szkole prowadziliśmy akcję  zbierania funduszy na odbudowę kraju. 29 września 1962 roku rozpoczęliśmy Miesiąc  Oszczędności.  

Dbaliśmy o zdrowie. W naszej szkole zostały zorganizowane „Dni  przeciwgruźliczne” połączone z rozdawaniem słupszczanom ulotek profilaktycznych i wystawą informacyjną. Rozwinęliśmy współpracę ze szkołą w Łodzi. Polegała ona na wymianie  doświadczeń między Technikum Ekonomicznym a technikami łódzkimi, co przyczyniło się do otwarcia punktu konsultacyjnego łódzkich placówek w Słupsku.  

4-5 maja 1963 roku odbył się jubileusz 15-lecia istnienia szkoły. Ze szkół  wyszło kilkuset absolwentów dobrze przygotowanych do wykonywania zawodu księgowych, buchalterów, instruktorów, ekonomistów. W programie Zjazdu  Absolwentów było między innymi: wmurowanie tablicy pamiątkowej, wydanie kroniki szkoły, odczytanie nadesłanych przez absolwentów wspomnień.  

28 czerwca 1963 roku odbyła się uroczystość nadania szkole imienia  Stanisława Staszica! Władze miejskie ufundowały nagrodę w wysokości  5.000 złotych. Pieniądze te przeznaczono na porządkowanie budynku i zaplecza. Patrona wybrała młodzież po dyskusjach z nauczycielami. Kierowano się przede wszystkim tym, że Stanisław Staszic był pionierem szkolnictwa  zawodowego i w całej swojej działalności społecznej stawiał na młodzież. Scena auli otrzymała okolicznościową oprawę: portret Stanisława Staszica opatrzony  słowami: „Takie będą Rzeczpospolite - jakie ich młodzieży chowanie”.  

Powstała dwuletnia Zasadnicza Szkoła Handlowa dla Pracujących.  Wzorem innych szkół, wprowadzono jako przedmiot maturalny ekonomię  polityczną. W roku 1965/67, po licznych przebudowach, szkoła posiadała 11 izb  lekcyjnych, gabinet lekarski i dentystyczny oraz 5 gabinetów przedmiotowych 
z prawdziwego zdarzenia. Ciekawostką jest fakt, że „Bratniak” – oprócz zwykłych  zadań statutowych – prowadził działalność pożyczkową! 

W lutym 1965 roku w „Ekonomiku” rozpoczęto obchody „Roku  Pomorza Zachodniego”, podczas których odwiedzili nas żołnierze z Jednostki  Obrony Wybrzeża. W szkole ogłoszono między innymi konkurs na najlepszą  „Kronikę Roku Pomorza Zachodniego” oraz przeprowadzono eliminacje  rejonowe konkursu wiedzy „Czy znasz Pomorze Zachodnie?”. Uczniowie 
z Ochotniczego Hufca Pracy dbali o porządek wokół ważnych miejsc, takich jak teren  przy Teatrze Miejskim. 

11 października 1965 roku wszystkie klasy udały się do Kina „Milenium”  na film „Popioły”, a kilka dni potem do teatru na „Moralność Pani Dulskiej”.  „Rok Pomorza Zachodniego” zakończyliśmy długim spacerem po Słupsku, z przystankiem przy pomniku Henryka Sienkiewicza.  

12 lutego 1966 roku obchodziliśmy jubileusz 20-lecia istnienia  naszej szkoły! Impreza rozpoczęła się odśpiewaniem hymnu narodowego i okolicznościowym przemówieniem Pana Dyrektora Marciniaka. Następnie goście  dokonywali wpisów do szkolnych kronik. W południe zainaugurowano sesję  popularnonaukową przygotowaną przez młodzież. Wystąpienia dotyczyły historii  słupskiej oświaty i kierunku, w jakim powinna pójść edukacja (między innymi:  „Popyt na ekonomistów już nie mrzonką, a realną prawdą”, „Czy wiecznie podwładne?  Pracownik w spódnicy”). Na koniec wszyscy spotkaliśmy się w Restauracji „Metro” na  wspólnym obiedzie. 

Maj Tysiąclecia upłynął nam pod znakiem wielu apeli okolicznościowych i przemarszów ulicami miasta pod opieką wychowawców. Władze miejskie wręczyły  nam „Księgę Czynów”. Ciekawe było spotkanie z Panem Aleksandrem Drożdżyńskim  – autorem „Mądrości Żydowskich”. Przygotowaliśmy również imprezę o charakterze  kulturalnym pt. „Młodość i miłość w Milenium”. W tym wyjątkowym roku  Technikum Ekonomiczne otrzymało odznakę „Tysiąclecia Państwa Polskiego”. Był  to symboliczny koniec pierwszych dwudziestu lat istnienia placówki.