Dzień Dziecka

Dzień Dziecka w „Ekonomiku” pod znakiem uśmiechu od ucha do ucha!

Społeczność Zespołu Szkół Ekonomicznych potrzebowała tego dnia od dawna… Młodzież, która dopiero w poniedziałek w całości wróciła do szkoły, marzyła o wspólnej zabawie i międzyklasowej integracji. Dlatego też Samorząd Uczniowski wziął sprawy w swoje ręce i przygotował fantastyczną zabawę plenerową - „Śniadanie na trawie”. Była to historyczna impreza, bo po raz pierwszy odbyła się (po przenosinach placówki na ulicę Sobieskiego) na terenie szkolnego boiska połączonego z terenem zielonym. I okazała się strzałem w dziesiątkę!
            Choć jeszcze w nocy rozpętała się burza, rano wszyscy mieli nadzieję, że uda się uśmiechem rozgonić chmury i sprowadzić nad boisko słońce. Tak też się stało! Od rana uczniowie wszystkich klas pracowali nad przygotowaniem oryginalnych, pomysłowych i zdrowych kanapek, które tryumfalnie wnieśli na koce, by zmierzyć się w rywalizacji pod hasłem „Kanapka nie musi być nudna”. Efekty pracy zbiorowej przerosły najśmielsze oczekiwania! Na talerzach pojawiły się kolorowe wrapy, wegańskie tortille, wypiekane w nocy bułeczki z miodem i wieloziarniste bochenki, a do tego świeżo wyciskane soki, lemoniady i pożywne jogurty. Jury – z panią dyrektor Renatą Draszanowską oraz Panią Wiceprezydent Martą Makuch na czele – miało twardy orzech do zgryzienia… Ostatecznie, po intensywnej konsumpcji i długich naradach, wybrało dwie zwycięskie klasy, które w nagrodę otrzymały równie pyszne podarunki.
            Po jedzeniu przyszedł czas spalania kalorii, a odbyło się to głównie za sprawą międzyklasowej rywalizacji w dwa ognie. Nieco ociężali początkowo uczniowie szybko rozkręcili się i prezentowali na boisku iście akrobatyczne uniki. Gra przebiegała na najwyższym sportowym poziomie, a zawodników wspierały dopingiem całe klasy. I chociaż nie o wynik końcowy chodziło, bo najważniejsza była zabawa, to walka o tytuł „Mistrza EKONOMIKA” nabrała olimpijskiego charakteru. Najlepsi dostali w nagrodę medale z… najzdrowszej na świecie marchwi!
            Nie był to koniec sportowych wyczynów, bo niespodziankę przygotowała uczniom prowadząca imprezę – pani Agata Marzec, która zaprosiła na wspólne trzy minuty fitnessu pod chmurką. Wydawało się to „bułką z masłem”, ale już po minucie ćwiczący uczniowie pytali głośno: „Kiedy koniec?”. Najwytrwalsi dotrwali jednak honorowo do końca, po czym znów udali się na poczęstunek.
            Najwięcej uśmiechu i dziecięcej radości wzbudziły dwie konkurencje: przeciąganie liny (w niej zwyciężyli uczniowie, choć nauczyciele trzymali się naprawdę mocno!) i wyścig skokami w workach (zwycięzca skakał z prędkością światła!).
            Tradycją szkoły całkiem niedawno stało się wieńczenie każdej luźnej imprezy wspólnym odtańczeniem „belgijki”. Kto jej jeszcze nie umiał, szybko się od kolegów nauczył. Do tańca z chęcią przyłączyli się wychowawcy klas, dzięki czemu integracja miała pełnowymiarowy charakter.
            „Tego nam trzeba było po miesiącach siedzenia w domu” - przyznawali zgodnie uczniowie, nie chcąc wracać do domów. Inni pytali, kiedy następna plenerowa impreza. Było to najlepszym podziękowaniem dla organizatorów, którzy spisali się na medal.