„Z belferskiej półki”

 Nasza nowa pani polonistka – Joanna Puć – uczyła już w wielu szkołach i nabyła wszechstronnego bagażu doświadczeń edukacyjnych, aż dotarła do słupskiego „Ekonomika”. Z miejsca poczuła się to dobrze! To dobrze. Bo uczniowie „Ekonomika” zawsze uważnie słuchali swoich polonistek i mieli do nich szczęście. I pomyśleć, że o mały włos nie skończyła jako prawniczka;). Jeśli jesteście ciekawi tego, co polonistka myśli o… książkach i lekturach (a jakże!), koniecznie przeczytajcie najnowszy odcinek z cyklu „Z belferskiej półki”! Dwie polonistki porozmawiały sobie o tym, co w ich życiu stanowi jedną z najważniejszych wartości – literaturze.

Agata Marzec: Kto i kiedy sprawił, że zaczęła się Pani interesować literaturą i sięgać po książki?

Joanna Puć: Odkąd pamiętam, lubiłam książki. Fascynowało mnie w książkach wszystko - kolorowe obrazki, zapach farby drukarskiej, szelest kartek..... książki kojarzyły mi się nieodłącznie z tymi magicznymi chwilami, w których bez przeszkód przenosiłam się w świat wyobraźni i marzeń. Tego nie da się zapomnieć. W moim domu rodzinnym pełno było różnych książek. Stały za szybą w biblioteczce ojca i wyglądały przepięknie... Patrzyłam na nie i zastanawiałam się, co też one w sobie kryją, co czytają dorośli?... Myślałam wtedy, że tam musi kryć się coś niezwykłego i nie pomyliłam się.... My, dzieci, tj. ja i mój brat, swoje książki mieliśmy w innym pokoju. Stały na regale i mieliśmy do nich stały i nieograniczony dostęp. Wkrótce znaliśmy wszystkie na pamięć, więc szybko zaczęły się częste wizyty w bibliotece, które uwielbiałam.

Agata Marzec: Jakie były pierwsze tytuły, przy których śmiała się Pani i płakała?

Joanna Puć: Bardzo lubiłam wierszyki J.Brzechwy i J.Tuwima. Wiele z nich znałam na pamięć i chętnie recytowałam przy każdej okazji. Z lektur szkolnych najbardziej wzruszyła mnie książka R.Pisarskiego „O psie, który jeździł koleją”.... Naprawdę płakałam....


Agata Marzec: Czy miłość do książek szła u Pani w parze z czytaniem lektur szkolnych?

Joanna Puć: Zdecydowanie tak. Kiedy nauczyciel podał na lekcji tytuł lektury zawsze byłam ciekawa, co kryje się w środku. Dziwiłam się w duchu koleżankom i kolegom, którzy za każdym razem marudzili, że pozycja jest za obszerna lub nudna. Każda lektura poszerza wiedzę o epoce i ludziach danego czasu, ale by lekturę należycie zrozumieć, trzeba znać jej kontekst historyczny, kulturowy. Czasem wiele wyjaśnia znajomość, chociażby pobieżna, biografii autora. Bywały takie lektury, których piękno i głębię dostrzegłam później, już po zakończeniu szkolnej edukacji. Z całego kanonu lektur szkolnych od szkoły podstawowej po średnią, tylko jedna nie przypadła mi do gustu. Nie zdradzę, która....


Agata Marzec: Które książki najbardziej wpłynęły na Pani myślenie o świecie i ludziach?

Joanna Puć: Za jedną z najbardziej uniwersalnych pozycji uważam „Małego Księcia”. Ta książka dotyka tematów mi bliskich-miłości, przyjaźni, ludzkiej wrażliwości. „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu”.... takie łatwe, a takie trudne zarazem. W dzisiejszym świecie jakże łatwo ulec iluzji posiadania, władzy, zaszczytów. I dotyczy to nas wszystkich, bez wyjątku. Często wracam także do rozterek „Martina Idena” Jacka Londona. Lubię książki Haruki Murakamiego, ale to już cięższy kaliber.


Agata Marzec: Jak Pani myśli, dlaczego uczniowie coraz mniej chętnie sięgają dziś po książki. Przecież na rynku wydawniczym nie brakuje dobrych tytułów…

Joanna Puć: Książka wymaga skupienia, ciszy, czasu dla siebie. To dziś towar deficytowy, otacza nas świat obrazów, wielu bodźców, ciągłego biegu....To na pewno nie pomaga, ale z mojej perspektywy nie jest tak źle, miałam szczęście spotykać wielu młodych ludzi, którzy lubią czytać i czytają.... Wciąż wierzę w magię książek i mam niezachwianą wiarę w to, że młodzież dostrzeże korzyści, jakie daje czytanie.


Agata Marzec: No dobrze, to teraz pytanie konkretne i wymagające pojedynczej odpowiedzi: Jaka jest Pani książka życia i dlaczego nie da się o niej zapomnieć?

Joanna Puć: Piękną książką poruszającą temat samotności i bliskości drugiego człowieka w świecie jest „Kobieta z wydm” Abe Kobo.


Agata Marzec: Po jaką tematykę sięga Pani najczęściej?

Joanna Puć: Jak już wspomniałam najbardziej przemawiają do mnie książki poruszające tematy egzystencjalne. Bardzo lubię też książki historyczne, takie jak „Rodzina Borgiów” Mario Puzo oraz podróżnicze Beaty Pawlikowskiej. Wszystkie one pokazują człowieka z różnej perspektywy. Dają wgląd w ludzką mentalność oraz ujawniają uczucia i namiętności bliskie człowiekowi bez względu na okoliczności zewnętrzne.


Agata Marzec: Jakie jest najmądrzejsze zdanie/przesłanie życiowe znalezione w książkach przez Panią przeczytanych?

Joanna Puć: Przesłań jest tyle, ile książek..... Każda czegoś uczy. Człowiek popełnia w życiu błędy, ale aby popełniać ich jak najmniej polecam słowa brazylijskiego pisarza Paulo Coelho: „Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz”....


Agata Marzec: Jaką książkę i dlaczego podarowałaby Pani najbliższej osobie w prezencie?

Joanna Puć: Taką, którą chciałaby przeczytać. Jeśli nie miałaby sprecyzowanych preferencji byłby to „Słowik” Kristin Hannah.


Agata Marzec: Dlaczego została Pani polonistką?

Joanna Puć: Zawsze lubiłam czytać książki, ale nie od razu wiedziałam, że chcę zostać nauczycielką. Pierwotnie wybrałam inny kierunek studiów. Studiowałam prawo. Dokładnie na półmetku stwierdziłam, że interpretacje zawiłych przepisów mnie nudzą i męczą. Lubię kontakt z ludźmi, a dzieci i młodzież mają pewien rodzaj szczególnej energii, która udziela się otoczeniu. Zaufałam intuicji, zmieniłam kierunek studiów i po pierwszych praktykach, które odbyłam w Technikum Elektrycznym już wiedziałam, że dobrze zrobiłam.


Rozmawiała: Agata MARZEC