Premiera „Wieży z piasku” Agaty Marzec

Po zbiorze opowiadań „Reminiscencje” (Wydawnictwo Novae Res, Goneta), tomie poezji „A w moim ogrodzie rosną” (Wydawnictwo Liberum Verbum), słupszczanka Agata Marzec zadebiutowała na rynku powieściowym. 13 marca 2018 roku jej „Wieża z piasku” (Wydawnictwo Replika) trafi na półki księgarskie w całej Polsce. W Słupsku będzie ją można kupić w Księgarni „Ratuszowej” przy ul. Filmowej. Do swojej oferty wprowadził ją również „Empik”. Profesor Jan Miodek napisał o niej: „Pod względem językowym jest to próba najwyższej jakości”. W niedługim czasie autorka odbędzie kilka promocyjnych spotkań z czytelnikami, o których będziemy informować.

            Agata Marzec to rodowita słupszczanka, przywiązana do miasta i jego mieszkańców, którzy sprawili, że szybko porzuciła pokusę wyjazdu poza jego granice. Od najmłodszych lat z pasją czytała książki i odwiedzała osiedlową bibliotekę. Jest absolwentką filologii polskiej w Akademii Pomorskiej. Po  ukończeniu studiów rozpoczęła pracę w Zespole Szkół Ekonomicznych i Technicznych im. Stanisława Staszica, gdzie pracuje do dziś jako polonistka i bibliotekarka. Przez wiele lat była rzecznikiem prasowym koszykarskiej drużyny Energa Czarni Słupsk. Z powodzeniem odnalazła się w męskim świecie, wydzierała zawodnikom najskrytsze sekrety podczas wywiadów, prezentowała ich sylwetki w mediach, a swoją wizję koszykówki regularnie prezentowała w blogu „Babskie Gadanie". Dodatkowo, stała się lubianym i cenionym instruktorem fitness. Chętnie współtworzyła różnorodne tematycznie programy w lokalnej telewizji kablowej. Prowadzi szkolenia dla nauczycieli w ramach doskonalenia zawodowego oraz promocji czytelnictwa. Organizuje w Słupsku Międzyszkolny Konkurs Literacki.

            Od chwili debiutu literackiego w 2016 roku zdobyła już wiele wyróżnień w ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach. Coraz częściej zapraszana jest jako członek jury do konkursów artystycznych, nominowano ją także do kilku nagród i plebiscytów.

            O czym jest jej pierwsza powieść? Nina Ciesielska od wielu lat prowadzi nudne i przewidywalne życie, kontrolowane przez nadopiekuńczą matkę oraz wścibskie koleżanki z biura. Żyje samotnie, porzuciwszy dawne zainteresowania artystyczne. Jej codzienność wypełnia praca księgowej na dwóch etatach. Rutyna drażni ją i uspokaja jednocześnie. Pewnego dnia odbiera telefon od Jerzego. Ten ceniony lokalnie przedsiębiorca obiecuje jej rewolucyjną zmianę. Nina musi wybrać: albo przystanie na jego warunki i zrealizuje marzenia o lepszym życiu albo pozostanie wierna swojej bezpiecznej rutynie. Szybko odkrywa, że transfer do „Glinianej Oazy” to przekroczenie granic nie tylko jej świata. Chcąc wywalczyć szczęście dla siebie, stanie się katem dla innych. Tymczasem Jerzy Dębski dzień po dniu będzie budował swój rzymski architektoniczny porządek, wyznając dawne ideały. I gdy Nina ucieszy się, że podbiła na arenie gladiatora, ten szybko wyprowadzi ją z błędu, doprowadzając do obłędu. Mimo to kobieta nie ustanie w trudzie leczenia go z choroby, na którą, nieświadomie, sama cierpi. Jerzy znajdzie nietypowego patrona dla swojej firmy, która stała się jego drugim domem. A Nina będzie ciągle zmagać się z szykanami „kobiety doskonałej”.

            Agata Marzec tak zachęca do sięgnięcia po swoją książkę: „Pozwoliłam sobie zawłaszczyć osobiste historie kilku osób, których zwykły codzienny żywot został nagle wystawiony na poważną próbę człowieczeństwa. Ubrałam je w dobrze maskujący kostium, dość swobodnie uzupełniłam o brakujące informacje, doszukałam się analogii do klasycznego porządku rzeczy i uniwersalnej struktury człowieka, lecz warstwę emocji oraz psychologicznych następstw opisanych wydarzeń pozostawiłam niezmienioną. W ten sposób powstał "Kolos na glinianych nogach", który jest wszystkim, co się przed nim zrodziło: trojańskim koniem, Chimerą, Ikarem, Minotaurem i puszką Pandory. Każdy z nas jest Niną Ciesielską i Jerzym Dębskim. Budując swoje imperia, wciąż przekraczamy ustalone granice, choć najlepiej czujemy się w obrębie własnej strefy komfortu. Wydaje się nam, że stanowimy o sobie sami, podczas gdy faktycznym reżyserem naszych poczynań oraz nastrojów są zwykle okoliczności zewnętrzne. Nina nie szukała wrażeń, Jerzy - przeciwnie - łaknął ich we wszystkich dziedzinach swojego życia. A jednak spotkali się na tej samej granicy. Przekonali się, że nie jest łatwo zaprojektować wzorcowe człowieczeństwo”.