A w niedzielę Poczdam

W niedzielę pojechaliśmy do Poczdamu. Co prawda w bardzo okrojonym składzie, ale za to nadrabialiśmy jakością:D Zaczęliśmy od pałacu Sanssouci i jego ogromnego parku. Przeszliśmy przez Bramę Brandenburską (tak, to nie pomyłka- Poczdam też taką posiada:), historyczne centrum miasta (z przerwą w Karstadzie na toaletę:) i kwartał domów holenderskich. 

Pod ratuszem zbieraliśmy siły do dalszej wędrówki przy pięknym kwietniku. Wzmocnieni ruszyliśmy w kierunku kolonii rosyjskich domków- urokliwych drewnianych budynków. Znalazła się nawet mała cerkiew schowana w leśnym zaciszu. Ambitnie wzięliśmy na cel ostatni etap zwiedzania, czyli zamek Cecilienhof, gdzie podpisany został układ poczdamski pod koniec II wojny światowej. On też otoczony jest rozległym parkiem ograniczonym z jednej strony jeziorem. Pożałowaliśmy braku strojów kąpielowych:) Dzień był bardzo gorący, ale dzięki przechadzkom po zacienionej stronie ulicy oraz moczeniu nóg (czasem nawet z przyległościami:) w prawie każdej napotkanej fontannie, wywieźliśmy stamtąd lekką opaleniznę, przyjemne zmęczenie, sporo zdjęć i mnóstwo wrażeń. P.S. Szaleństwem fontannowym zaraziła wszystkich Dominika Kamykowska:) Pozdrawiamy zamkowo
Grupa Berlin